Bitwa o Rakoniewice - 3 stycznia 1919 r.

 

 

          O godz. 12.00 z Grodziska wyruszył oddział pod dowództwem ppor. Stanisława Siudy liczący ok. 40 ludzi z dwoma lekkimi i jednym ciężkim karabinem maszynowym w kierunku Rakoniewic.

         Oddział ppor. Siudy w Ruchocicach od księdza Białasa uzyskał informacje o sytuacji jaka panowała w Rakoniewicach. Miasteczko zostało obsadzone przez 30 ułanów z Wolsztyna. Do oddziału powstańczego przyłączyli się powstańcy z Gnina i Ruchocic tak więc odział maszerujący na Rakoniewice liczył 60 żołnierzy. Wszyscy byli uzbrojeni. Powstańcy zostali podzieleni na dwa oddziały, jeden maszerował wzdłuż toru kolejowego z zamiarem zaatakowania Rakoniewic od strony północnej z kierunku dworca kolejowego; drugi oddział pod dowództwem ppor. Siudy maszerował wzdłuż szosy z zamiarem zaatakowania miasteczka z głównego kierunku. Po zbliżeniu się oddziału powstańczego ppor. Siudy na odległość ok. 800m i krótkiej wymianie strzałów oddziały powstańcze zajęły Rakoniewice (o godz. 15.50) a żołnierze niemieccy wycofali się do Rostarzewa[1]

      Kiedy oddział Siudy opuszczał Ruchocice ksiądz proboszcz Białas zadzwonił do Stanisława Bobkiewicza w Wielichowie i zakomunikował, że w Rakoniewicach potrzebna jest jego pomoc. Bobkiewicz zarządził alarm i 26 minut po jego ogłoszeniu transportem kolejowym 80 żołnierzy wyjechało na pomoc ppor. Siudzie. Kilka minut wcześniej wyruszył do Rakoniewic patrol konny Konstantego Bzyla. Jego zadaniem było ubezpieczanie oddziału przewożonego kolejką, stąd pierwszy postój zarządził Bzyl po 800 metrach. Na wysokośći cegielni osiedla Dębsko pociąg zatrzymano i dalej powstańcy maszerowali pieszo. Konni zwiadowcy skierowali się na rakoniewicki folwark. Patrol pieszy posuwał się wzdłuż toru kolejki wąskotorowej za nim w pewnej odległości maszerowały główne siły oddziału Bobkiewicza. Zwiadowcy piesi i konni nie nawiązali bezpośredniego kontaktu z nieprzyjacielem, nawiązali kontakt z odziałem ppor. Siudy. Natomiast patrol Bzyla kiedy przybył do folwarku dowiedział się, że przed chwilą wyjechało stąd pięciu niemieckich ułanów, którzy spostrzegłszy zbliżających się Polaków uciekli w kierunku Rostarzewa. Na miejscu porzucili dwa karabinki i dwie lance, który to sprzęt powstańcy zabrali. Kiedy Bobkiewicz nawiązał bezpośrednią łączność z ppor. Siudą wysłał w celu ochrony Rakoniewic przed atakiem dwie sekcje, jedna stacjonowała przy gazowni a druga przy drodze do Tarnowy. Jednocześnie na terenie folwarku rakoniewickiego rozmieszczone zostały cztery drużyny. Pozostali powstańcy wielichowscy wróciła pieszo do domów.[2]  

       Oddziały powstańcze zabezpieczające Rakoniewice przed atakiem nieprzyjaciela rozmieszczone zostały w następujących punktach. Pierwszy posterunek znajdował się na skrzyżowaniu toru kolejowego z szosą Rakoniewice – Jabłonna, posterunek drugi wyposażony w jeden lekki karabin maszynowy na dworcu kolejowym zabezpieczał ewentualny kierunek ataku z Głodna, trzeci posterunek z ciężkim karabinem maszynowym usytuowany został na punkcie 94 przy szosie Rakoniewice – Rostarzewo, a czwarty posterunek z jednym lekkim karabinem maszynowym znajdował się w rakoniewickim dworze i zabezpieczał drogę Rakoniewice – Tarnowa. Obwód umieszczony został w zabudowaniach folwarku. Jego zadaniem było zaatakowanie nieprzyjaciela, gdyby ten wdarł się do miasteczka.[3]

 

3 stycznia 1919 rok

 

W nocy do Wolsztyna przyjechał pociąg z żołnierzami. Skład został umieszczony w parowozowni. Żołnierzom nie można było opuszczać wagonów, ponieważ oddział przeznaczony był do ataku na Rakoniewice. Pociąg o godz. 15.00 miał wyruszyć w stronę Rakoniewic. Na odcinku pomiędzy Rostarzewem a Rakoniewicami żołnierze mieli opuścić wagony i niespodziewanie zająć Rakoniewice. Dowództwo powstańcze dowiedziało się o tym i wysłało oddział do obrony Rakoniewic.[4] 

 

4 stycznia 1919 rok

Walki w Rakoniewicach

 Patrol powstańczy wysłany o godz. 8.00 w kierunku Rostarzewa, stwierdził, że w stronę Rakoniewic maszeruje oddział niemiecki w sile jednego baonu.[5]

         O godz. 11.00 oddziały niemieckie rozpoczęły atak na Rakoniewice. Jeden oddział zaatakował wzdłuż szosy z Rostarzewa a drugi od strony Narożnika.

         Atak od Rostarzewa

         - maszerujący żołnierze niemieccy rozwijają się w tyralierę i niepokojeni słabym ogniem szybko posuwają się naprzód,

         - powstańcy zaczęli się wycofywać w kierunku zabudowań, ogień do nieprzyjaciela otworzył ciężki karabin maszynowy usytuowany w folwarku,

         - chwile po rozpoczęci ataku na dworzec kolejowy od północy na tym odcinku rozpoczął się atak na folwark, atak nieprzyjaciela wspierały cztery ciężki i sześć lekkich karabinów maszynowych,

         - zaciął się karabin maszynowy powstańców usytuowany w folwarku,

         - Niemcy przystąpili do zdecydowanego ataku, udało im się dojść do linii zabudowań miasteczka,

      - powstańcy z folwarku oraz część obwodu, która wcześniej wzmocniła kierunek północy przystąpiła do kontrnatarcia i zdecydowanym uderzeniem odrzuciła Niemców z zajmowanych pozycji, nieprzyjaciel porzucając uzbrojenie uciekł w kierunku Rostarzewa,

         - pościg za nieprzyjacielem zatrzymał się na granicy lasu, został ostrzelany przez Niemców znajdujących się w zabudowaniach cegielni Rostarzewo

         Atak od Narożnika

         - Silna tyraliera niemiecka wyszła z lasu i zaczęła zbliżać się od północy do Rakoniewic

         - część odwodu z folwarku została przerzucona do środka linii obrony

         - Niemcy zaczęli atakować dworzec kolejowy,

       - w czasie kiedy na odcinku rostarzewskim trwał bój o folwark Niemcy mocno zbliżyli się do zabudowań miasteczka, głównie budynku dworca kolejowego,

         - powstrzymanie ataku nieprzyjaciela ogniem karabinowym i granatami przez oddział grodziski pod dowództwem Janusa oraz dwukrotną walka na bagnety.

Bitwa o Rakoniewice zakończyła się o godz. 16.30. Niemcy stracili 4 zabitych i 15 rannych, powstańcy 2 lekko rannych.[6]

         W Rostarzewie Niemcy zostawili załogę w sile 150 ludzi, dwoma ciężkimi i czterema lekkimi karabinami maszynowymi.[7]

         Tego dnia ppor. Zenkteler przybył do Rakoniewic.[8]

Do miasteczka w ciągu dnia przybyły oddziały powstańcze z Wilkowa Polskiego, Wielichowa, Karmina, Krzywinia Czempinia.[9]

 

Udział Kompanii Wielichowskiej w walkach o Rakoniewice

        Około godz. 12.00 w Wielichowie usłyszano odgłosy strzałów dochodzące z Rakoniewic. Bobkiewicz zarządził natychmiastową zbiórkę oddziału. Wezwał również telefonicznie powstańców z Wilkowa Polskiego, którzy koleją wąskotorową w pod dowództwem Ludwika Nawrockiego (administratora majątku Wilkowskiego) wyruszyli do Wielichowa. Oddział Wilkowski liczył 30 ludzi. Wąskotorowy skład już od wczorajszego dnia stał na dworcu w Wielichowie gotowy do natychmiastowej jazdy. Dyżur na dworcu pełnili kierownik parowozu Ludwik Szulc i konduktor Józef Moszka. W trakcie przygotowań do wymarszu z Wielichowa zjawił się w mieście na rowerze goniec z Rakoniewic Roman Leśniczak. Leśniczak opowiedział o sytuacji jaka panowała w Rakoniewicach w związku ze zbliżaniem się do miasta silnych oddziałów nieprzyjaciela. Około godz. 13.30 oddział powstańczy w sile 130 ludzi na wozach wyruszył do Rakoniewic. Na wzgórzu przed Rakoniewicami Bobkiewicz wydał dyspozycje poszczególnym plutonom. Ze zwiadu powrócił patrol konny Bzyla i poinformował o sytuacji w mieście. Według zwiadowców Niemcy opanowali duży dworzec kolejowy (kolei normalnotorowej), folwark oraz młyn natomiast ppor. Siuda szykował się do natarcia od strony Rakoniewic. W tej sytuacji Bobkiewicz wysłał trzy zwiady pieszy w kierunku dworca i młyna a konny Bzyla do folwarku. Równocześnie oddział wielichowski w składzie trzech plutonów, I pod dowództwem sierż. Ludwika Domagały, II pod dowództwem sierż. Ignacego Górskiego i III pod dowództwem sierż. Jana Andrzejewskiego otrzymał następujące rozkazy. I pluton otrzymał rozkaz natarcia w kierunku dworca, II pluton na młyn a III pluton na folwark rakoniewicki. W odwodzie do natychmiastowego działania pozostawała drużyna Wilkowska, która miała się posuwać ok. 300m za siłami głównymi w kierunku na rynek a następnie na pocztę. Walkę z Niemcami stoczył tylko pluton I sierż. Ludwika Domagały, który po wyjściu z zabudowań na teren otwarty został ostrzelany. Jednak warunki terenowe oraz doświadczenie dowódcy plutonu sprawiły, że żaden powstańcy nie ponieśli strat. W tym momencie ppor. Siuda zorientował się, że z kierunku miasta maszeruje odsiecz i ze zdwojoną energią zaatakował nieprzyjaciela. Ten nie wytrzymał ataku z dwóch stron i wycofał się porzucając karabin maszynowy, 6 karabinów oraz ok. 2 tys. sztuk amunicji. Plutony II i III nie nawiązały walki z nieprzyjacielem a po osiągnięciu nakazanych pozycji zabezpieczyły teren i oczekiwały na dalsze rozkazy. [10] 

         Bobkiewicz na rozkaz ppor. Siudy wysłał zwiady, jeden wzdłuż toru kolejowego do Rostarzewa, a drugi wzdłuż szosy przez las do Rostarzewa. Zadaniem zwiadów było ustalenie jak daleko cofnęli się Niemcy oraz jakie siły nieprzyjaciela stacjonują w Rostarzewie. Pierwszy zwiad pod dowództwem Mariana Cachy i powstańców Władysław i Antoni Kmiecyk, Stanisław Matyaszczyk, Władysław Talarczyk, Kazimierz Bzyl dotarł do zabudowań pod lasem i od polskiego gospodarza dowiedział się, że Niemcy wycofali się z Rakoniewic i zajęli pozycje w Rostarzewie ich siłę ocenił na 60 żołnierzy, 3 lekkie i 1 ciężki karabin maszynowy. Następnie patrol powstańczy posuwał się dalej w kierunku na cegielnię w Rostarzewie. Na wysokości leśniczówki i miejscowości Józefinki powstańcy zostali ostrzelani ogniem lekkich karabinów maszynowych usytuowanych w pierwszej cegielni. Patrol nie wdając się w walkę zaprzestał dalszego marszu i wycofał się do Rakoniewic. Powrócił do miasta ok. godz. 19.30 Drugi zwiad pod dowództwem sierż. Ignacego Góreckiego w składzie: Józef Kaletka, Edmund Napieralski, Nijaki, Jan Humerczyk, Stanisław Gindera, Stanisław Kominowski, Feliks Mania, Wincenty Brzozowski, Leon Tata i Kazimierz Grześ natknął się na posterunek niemiecki znajdujący się na skraju lasu przed Dąbrówką i musiał podjąć walkę. Po kilkunastu minutach powstańcom udało się odskoczyć, jednak jeden z nich Stanisław Kominowski z Rakoniewic dostał się do niewoli. Jak się później okazało Polacy walczyli z niemieckim plutonem, który w porze południowej otrzymał zadanie zajęcia folwarku w Rakoniewicach.[11] 

        

Służba sanitarna w Rakoniewicach

 

Wraz z oddziałem wielichowskim do miasteczka przybył oddział sanitariuszek z Wielichowa, który z braku kwater został zakwaterowany w hotelu Niemca Beckera. Bardzo aktywnie ze służbą medyczną współpracowała rodzina miejscowego aptekarza Stefana Jasińskiego, od którego pochodziły niezbędne leki. Zaopatrzenie dla szpitala przekazał również wielichowianin Marceli Sławski (ok. 140 bandaży, 80 paczek waty, jodynę, karbol, octan-glinki, wodę utlenioną). Ponadto pomocy szpitalowi udzielały rodziny Leśniczaków i Świetlińskich. Opiekę nad chorymi sprawowali dr Rost z Wielichowa, dr Owsiany i dr Kamiński. [12] W miasteczku został utworzony szpital wojskowy staraniem ochotniczek Czerwonego Krzyża z Rakoniewic i Wielichowa. Jako kapelani w szpitalu pracowali księża proboszczowie Graszyński z Gościeszyna, Siuda z Proch, Różycki z Gnina i ksiądz Forecki wikary z Wilkowa Polskie.

 

Powstańcy zaopatrują się w broń

 

Około godz. 11.00 do Grodziska przyjechał samochodem Edmund Śmierzchalski, który wiózł broń dla powstańców w Rakoniewicach. Samochód zatrzymał się na Rynku, zamierzano sprawdzić, co się dzieje w Rakoniewicach, gdyż połączenie telefoniczne z miasteczkiem było utrudnione. się dowiedzieć jaka jest sytuacja na froncie, przede wszystkim w Rakoniewicach. Na Rynek przybył komendant dworca Knoll i Filipowski. Jednak również oni nie wiedzieli, co się dzieje. Ponieważ droga do Rakoniewic prowadziła przez las Śmierzchalski zwrócił się do obecnych z prośba o pomoc, przede wszystkim o ludzi. Szybko zgłosiło się czterech ludzi. Jeden jako kierowca (gdyż dotychczasowy zrezygnował z dalszej jazdy), drugi zajął się zamontowaniem na skrzyni samochodu karabinu maszynowego, doszło jeszcze dwóch, jeden porucznik, który zajął miejsce w szoferce i kapral, który po krótkim przeszkoleniu strzeleckim (gdyż okazało się, że nie umie obsługiwać karabinu) zajął miejsce na skrzyni.

       Te przygotowania spowodowały, że na grodziskim Rynku zgromadziło się sporo mieszkańców, ciekawych wiadomości z Rakoniewic i Poznania. Wszystkim otuchy dodawał samochód z zamontowanym nad dachem szoferki karabinem. Wtedy mieszkańcy spontanicznie i chyba po raz pierwszy od wybuchu powstania odśpiewali hymn „Jeszcze Polska nie zginęła”.

         Po przygotowaniu do wyjazdu samochód przy okrzykach „Niech żyje Polska!” i „Niech żyją powstańcy” pojazd z bronią ruszył do Rakoniewic.

         Około kilometrów przed Rakoniewicami pojazd musiał się zatrzymać, ponieważ na drodze stała grupka mężczyzn. Z daleka nie można było poznać czy to są Polacy czy Niemcy. Kiedy Śmierzchalski wydał polecenie, żeby grupa się rozeszła ludzie zrozumieli. Okazało się, że jest to grupa Polaków, która w tym miejscu oczekiwała samochodu z bronią. Wieczorem samochód poprzedzany przez maszerujących pieszo ludzi wjechał wolno na rynek w Rakoniewicach. Tam już czekali na nich mieszkańcy oraz powstańcy z Grodziska, Wielichowa, Rakoniewic, Gościeszyna i Wilkowa Polskiego. Każda drużyna otrzymała swój przydział broni i odjeżdżała. Przywieziono dwa ciężkie karabiny maszynowe, 300 karabinów oraz amunicję. To zaopatrzenie spowodowało, że siły powstańcze w mieście (800 ludzi) było uzbrojonych w 80%.[13]

 

Sytuacja oddziałów powstańczych w godzinach wieczornych

 

        W godzinach wieczornych 4 stycznia ppor. Siuda odesłał drużynę wielichowską na krótki odpoczynek do domu. Po powrocie do Wielichowa sierż. Bobkiewicz z oddziałem konnych zwiadowców udał się na patrol w kierunku Pruszkowa, Proch i Tarnowy. Polacy mieszkający na tym terenie informowali, że Niemcy zaczynają zbierać się w mniejsze lub większe grupy oraz, że większość z nich jest uzbrojona. Na taki patrol natknęli się powstańcy w we wsi Tarnowa. Tam Niemcy wystawili podwójną uzbrojona placówkę, która prowadziła obserwację terenu w kierunku północnym i wschodnim. Niemcy zostali rozbrojeni. Następnie powstańcy przeszukali Pruszkowo, Prochy i Tarnowę zdobywając 23 karabiny i ok. 1800 naboi. Bobkiewicz o całym zajściu zameldował ppor. Siudzie, który nakazał oddziałowi garnizonowemu z Wielichowa zajęcie Proch i Tarnowy. Miało to zabezpieczać trasę przemarszu kompanii wielichowskiej w czasie marszu na Wolsztyn. Około godz. 21.00 Prochy zostały obsadzone przez patrol pod dowództwem Franciszka Śliwińskiego (15 ludzi) a Tarnowa przez patrol pod dowództwem Antoniego Karwatki (20 ludzi). Wieczorem przybyła do Wielichowa drużyna krzywińska pod dowództwem Metodego Stelmachowskiego (43 powstańców).[14] Oddział z Krzywinia miał w swoich szeregach lekarza dr. Wilkowskiego. Natomiast do Rakoniewic zaczęły przybywać oddziały powstańcze z: Karczewa pod dowództwem Stanisława Kuleczki (60 powstańców), Jaskółek pod dowództwem sierż. Jakóba Szeszuły (42 powstańców), Grodziska pod dowództwem Kurpisza (130 powstańców), Wilanowa pod dowództwem Ignacego Kuszy (18 powstańców), Kotusza pod dowództwem nadleśniczego Wolniewicza (56 powstańców).[15]

 



[1] Ziemia Kościańska w Powstaniu Wielkopolskim 1918-1919, praca zbiorowa pod redakcją prof. Bogusława Polaka, Kościan 1999, s. 62; Materiały do historii Powstania Wielkopolskiego 1918/19, prace zebrane i opracowane przez Tadeusza Jabłońskiego, zeszyt I, Poznań 1938, s. 37 i 77

[2] Materiały do historii Powstania Wielkopolskiego 1918/19, prace zebrane i opracowane przez Tadeusza Jabłońskiego, zeszyt I, Poznań 1938, s. 77-78

[3] Materiały do historii Powstania Wielkopolskiego 1918/19, prace zebrane i opracowane przez Tadeusza Jabłońskiego, zeszyt I, Poznań 1938, s. 37

[4] Wspomnienia powstańców wielkopolskich, Edmund Śmierzchalski, Przebieg powstania w wolsztyńskiem, s. 458, Poznań 1978

[5] Materiały do historii Powstania Wielkopolskiego 1918/19, prace zebrane i opracowane przez Tadeusza Jabłońskiego, zeszyt I, Poznań 1938, s. 38

[6] Materiały do historii Powstania Wielkopolskiego 1918/19, prace zebrane i opracowane przez Tadeusza Jabłońskiego, zeszyt I, Poznań 1938, s. 38 - 39

[7] Materiały do historii Powstania Wielkopolskiego 1918/19, prace zebrane i opracowane przez Tadeusza Jabłońskiego, zeszyt I, Poznań 1938, s. 40

[8] Ziemia Kościańska w Powstaniu Wielkopolskim 1918-1919, praca zbiorowa pod redakcją prof. Bogusława Polaka, Kościan 1999, s. 115

[9] Ziemia Kościańska w Powstaniu Wielkopolskim 1918-1919, praca zbiorowa pod redakcją prof. Bogusława Polaka, Kościan 1999, s. 63

[10] P. Jakuboszczak, Działalność patriotyczno-niepodległościowa mieszkańców Wielichowa w latach 1900-1945, s. 42; Materiały do historii Powstania Wielkopolskiego 1918/19, prace zebrane i opracowane przez Tadeusza Jabłońskiego, zeszyt I, Poznań 1938, s. 79

[11] Materiały do historii Powstania Wielkopolskiego 1918/19, prace zebrane i opracowane przez Tadeusza Jabłońskiego, zeszyt I, Poznań 1938, s. 80

[12] Ziemia Kościańska w Powstaniu Wielkopolskim 1918-1919, praca zbiorowa pod redakcją prof. Bogusława Polaka, Kościan 1999, s. 115

[13] Materiały do historii Powstania Wielkopolskiego 1918/19, prace zebrane i opracowane przez Tadeusza Jabłońskiego, zeszyt I, Poznań 1938, s. 40

[14] Materiały do historii Powstania Wielkopolskiego 1918/19, prace zebrane i opracowane przez Tadeusza Jabłońskiego, zeszyt I, Poznań 1938, s. 80-81

[15] Materiały do historii Powstania Wielkopolskiego 1918/19, prace zebrane i opracowane przez Tadeusza Jabłońskiego, zeszyt I, Poznań 1938, s. 81