Wypad na Nowe Kramsko 2/3 lutego 1919 r.

(źródło opracowania :  Zdzisław Kościański , Wypad na Nowe Kramsko 2-3 lutego 1919 roku  (w:) Walki powstania wielkopolskiego 1918-1919. Pod redakcją B. Polaka i M. Rezlera. Koszalin 2010, s. 263-266)

Po zakończeniu walk o Kopanicę, 11 stycznia 1919 roku linię frontu Grupy Zachodniej na odcinku Wolsztyna stanowiła rzeka Obra na zachód i południe od Wolsztyna, na północ jeziora: chobienickie, grójeckie, nowowiejskie i zbąszyńskie. Linii tej oprócz Kopanicy, broniły przeważnie oddziały miejscowe.  Styczność z oddziałami nieprzyjacielskimi była na ogół mała i Niemcy nie wykazywali większej inicjatywy w atakowaniu doskonałej linii obronnej Polaków. Wobec zdemoralizowania oddziałów, dowództwo niemieckie zdecydowało się wycofać do Celichowy ( obecnie: Sulechowa) oddziały z Kargowej i Babimostu. Dowódca frontu zachodniego płk Michał Milewski wykorzystując nadarzającą się okazję rozkazał zająć te opuszczone miejscowości. Chciał w ten sposób uzyskać dobrą pozycję wyjściową do ataku na Zbąszyń. Dowodził tutaj od 18 stycznia 1919 r.. kiedy to mianowany został dowódcą frontu. Antoni Biskupski napisał o nim: „Z całą energią i doświadczeniem rozwinął pułkownik Milewski pracę organizacyjną, ujął i zespolił w swoich rękach oddziały frontowe powierzonego mu odcinka, a jako prawdziwy dowódca stał się opiekunem i przyjacielem żołnierzy, i kierował nimi ku Chwale Ojczyzny”.   


W dniu 25 stycznia 1919 roku kompania wolsztyńska zajęła Babimost w odwodzie zostawiając w Wielkim Grójcu oddział rakoniewicki, a Kargowę kompania wielichowska - pozostawiając w odwodzie oddział kopanicki. Powstańcy osiągnęli w ten sposób na swym odcinku granicę zachodnią prowincji i doszli do ówczesnej Brandenburgii.


Dnia 30 stycznia 1919 roku na odcinku wolsztyńskim Niemcy podjęli kontratak mający na celu opanowanie Babimostu. Piechota nieprzyjacielska maszerowała drogą Babimost - Podmokle Wielkie, a Niemcy obsadzili ciężkim karabinem maszynowym most na torze kolejowym Babimost-Zbąszyń. Zaczęli się oni także okopywać w okolicach miejscowości Podmokle Małe i Podmokle Wielkie. Podporucznik Stanisław Siuda zdecydował się uderzyć na pozycje wroga, aby w ten sposób wyprzedzić niemiecki atak. Zadanie to miała wykonać kompania wolsztyńska dowodzona przez ppor. Stanisława Tomiaka. Plan ataku zakładał uderzenie jednym plutonem prowadzonym przez sierżanta Franciszka Cieślika, na lewe skrzydło oddziałów niemieckich. Natomiast ppor. S. Tomiak miał za zadanie nacierać dwoma plutonami, wspomaganymi przez dwa ciężkie karabiny maszynowe wzdłuż drogi Babimost - Duże Podmokle. Dobrze przygotowany atak i zaciętość w walce powstańców spowodowały wycofanie się Niemców. Oddział sierżanta F. Cieślika zdołał otoczyć część żołnierzy wroga, jednakże większości z nich udało się uciec przez Podmokle na północ. Powstańcy nie ponieśli żadnych strat. Natomiast Niemcy mieli kilku ciężko rannych. Ponadto kompania wolsztyńska zdobyła ponad dwadzieścia karabinów.


Niemcy nękali Babimost wypadami, m.in. w dniu 29 stycznia 1919 r. przez pociąg pancerny ze Zbąszynia. Najpoważniejszy atak nieprzyjaciel przeprowadził 31 stycznia 1919 roku. Oddział złożony z około 120 kolonistów niemieckich nacierał od strony północnej wzdłuż toru kolejowego i szosy ze Zbąszynia. Przeprowadzony przez powstańców atak dwoma skrzydłami przyniósł tak szybkie powodzenie, że wysłany na tyły 40-osobowy oddział, który miał obejść wzgórze 85 i przysiółek Zdzisław, nie zdążył odciąć Niemcom drogi odwrotu. Na wiadomość o obsadzeniu przez Niemców Nowego Kramska w polskim dowództwie podjęto decyzję o wykonania z Babimostu wypadu. Celem zabezpieczenia Babimostu Polacy postanowili przeprowadzić atak na Nowe Kramsko i Kolesin. Dzięki wiadomościom zdobytym od tamtejszej ludności, powstańcy mieli dobre rozeznanie co do sił niemieckich. Przeciwnik dysponował tam jednym szwadronem 10 pułku ułanów z Celichowy pod dowództwem por. Fedora von Kleista.


W dniu 2 lutego 1919 roku przed  północą na rynku w Babimoście zgromadziło się 152 powstańców głównie z kompanii chobienickiej z trzema lekkimi karabinami maszynowymi. Po podzieleniu oddziału na trzy grupy; w każdej z nich byli ludzie z danego terenu, pochodzący z Nowego Kramska i okolicy, nastąpił wymarsz o godzinie 23.00. Pierwsza grupa pod dowództwem Stanisława Borówczaka (posiadająca 28 ludzi i l lekki karabin maszynowy) wykonała marsz wzdłuż toru kolejowego prowadzącego z Babimostu do Celichowy (Sulechowa) i zajęła stanowiska wzdłuż drogi polnej w odległości l km na północ od Nowego Kramska. Grupa ta miała odciąć odwrót Niemcom próbującym przedostać się drogami na północ od wsi. Druga grupa w składzie oddziału pod dowództwem Izydora Napierały oraz oddziału pod dowództwem Józefa Kudlińskiego (89 ludzi) wykonała marsz drogą z Babimostu do Kuligowa, a następnie duktami leśnymi przez lasy wojnowskie. Miała rozwinąć się w tyralierę na wysokości cmentarza położonego na południe od Nowego Kramska, zająć probostwo i oczyścić wioskę z żołnierzy przeciwnika. Trzecia grupa pod dowództwem Franciszka Cieślika (27 ludzi, przeważnie ochotnicy wolsztyńscy) wykonała marsz początkowo z grupą drugą, ale poszła dalej, przez zamarznięte Jezioro Wojnowskie i zajęła stanowiska na skraju lasu, na północ od Starego Kramska. Zadaniem tej grupy było zdobycie niemieckie baterii armat, umiejscowionej na skraju lasu, na południe od miejscowości Kolesin.


W Nowym Kramsku znajdowała się w tym czasie kompania piechoty niemieckiej w liczbie około 150 żołnierzy dowodzonych przez por. F. von Kleista; byli to przeważnie spieszeni ułani z 10. pułku z Sulechowa. Siły te obsadziły kościół, szkołę i majątek, dodatkowo ubezpieczony zasiekami z drutu kolczastego. Na południe od Kolesina ulokowano czterodziałową baterię armat, prawie bez osłony. O godzinie 4.00 wszystkie polskie grupy zajęły wyznaczone pozycje. Trzecia kolumna, nie natrafiwszy na działa, które powinna była zdobyć, tyralierą posuwała się dalej, w stronę Kolesina. Ostrzelana z zabudowań wsi, przebiła się między Kolesinem i Jeziorem Wojnowskim do Nowego Kramska. Pomyślnie przebiegł również atak drugiej grupy. Zaskoczeni Niemcy bronili się tylko w kościele i bardzo krótko w szkole. Większość załogi, korzystając z ciemności i słabości liczebnej grupy pierwszej, wydostała się w kierunku północnym. Walka zakończyła się polskim sukcesem już o godzinie 7.00.


Straty polskie wynosiły 7 zabitych i 17 rannych, a niemieckie: 4 oficerów i podoficerów ( w tym por. F. von Kleist, por. Joachim von Gladiss ) oraz 32 szeregowych zabitych, 30 rannych, 25 wziętych do niewoli. Powstańcy zdobyli: 7 ciężkich i 2 lekkie karabiny maszynowe, ponad 40 karabinów ręcznych, 15 tys. sztuk amunicji, 6 koni, kuchnię polową, wóz amunicyjny do ckm. Z uwagi na to , że przeciwnik zgromadził znaczne siły i przeszedł do kontrataku, powstańcy wycofali się ze zdobyczą z Nowego Kramska do Babimostu około godziny 14.00.


Wieś Nowe Kramsko została zdobyta dzięki starannie zaplanowanemu bojowi, który powstańcy przeprowadzili w nocy z 2 na 3 lutego 1919 roku. Została zdobyta tylko czasowo, gdyż wkrótce Niemcy w wyniku kontrataku ponownie ją zajęli. Należy stwierdzić, że w walce potwierdziły się dotychczasowe zalety i wady, Z tym jednak, że w sytuacjach wymagających determinacji i odwagi powstańcy mieli wyraźną przewagę nad stroną niemiecką. Szybko i sprawnie przeprowadzona akcja oraz wykorzystanie zaskoczenia zakończyła się sukcesem. Wypad na Nowe Kramsko, choć niezbyt uzasadniony koniecznością taktyczną, był świadectwem operatywności, inicjatywy polskiego dowództwa. Nowe Kramsko było najdalej na zachód wysuniętą zdobyczą powstańczą.