Bitwa o Kopanicę - 10/11 stycznia 1919 r.

źródło opracowania :  Zdzisław Kościański , Bitwa o Kopanicę 10 –11 stycznia 1919 r.  (w:) Walki powstania wielkopolskiego 1918-1919. Pod redakcją B. Polaka i M. Rezlera. Koszalin 2010, s. 263-266; Zdzisław Kościański , Bitwa o Kopanicę 10 –11 stycznia 1919 r. (w: Powiaty 2011, z dnia 8.01.20011, s.18)


Po 5 stycznia 1919 roku zadaniem powstańców na zachodnich rubieżach Wielkopolski było zabezpieczenie i rozszerzenie dotychczasowych zdobyczy. Dowództwo Główne w Poznaniu akceptowało i wsparło materialnie planowane przez por. Kazimierza Zenktelera działania zaczepne.  Ogólnym ich celem było osiągnięcie wyznaczonych w pierwszych dniach powstania miejscowości, a głównie Zbąszynia i Międzychodu, których oddziały powstańcze dotąd nie zdołały opanować.Wobec stwierdzenia silnych załóg niemieckich w zachodniej części frontu postanowiono podjąć kilka akcji zaczepnych dla uniemożliwienia Niemcom koncentracji sił w obronie Zbąszynia.


Dowództwo frontu zachodniego z por. Kazimierzem Zenktelerem w dniu 10 stycznia 1919 roku na naradzie w Grodzisku postanowiło przedsięwziąć kilka działań zaczepnych . Na Międzychód miały wykonać atak oddziały z Sierakowa, które miały współdziałać z polskimi grupami zbrojnymi w mieście. Powstańcy z Sierakowa, wsparci oddziałami z Pniew, posunęli się w kierunku Międzychodu, na samo miasto uderzenia jednak nie wykonali z uwagi na brak inicjatywy konspiracji międzychodzkiej w mieście. Na kolejnym odcinku frontu zachodniego akcję demonstracyjną podjęła kompania lwówecka w kierunku na Miedzichowo ( inaczej: Koprowinę),  miała ona sygnalizować przygotowanie ataku na Trzciel.   Z kolei kolejny atak miał być skierowany na Kopanicę, skąd oddziały powstańcze miały podejść pod Zbąszyń od południowego zachodu.


W dniu 10 stycznia 1919 roku odbyła się konferencja dowódców odcinka w Dowództwie Frontu Zachodniego w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie omawiano konieczność zdobycia Zbąszynia. Atak ten, który miał nastąpić głównie od strony wschodniej, miały wspierać oddziały odcinka Wolsztyn, działaniami od strony zachodniej. W tym celu skoncentrował dowódca odcinka Wolsztyn ppor. Stanisław Siuda w dniu 10 stycznia 1919 roku następujące oddziały w Wolsztynie:
1. Kompania wolsztyńska w sile około 120 ludzi pod dowództwem ppor. Stanisława Tomiaka.
2. Kompania wielichowska w ile około 100 ludzi pod dowództwem ppor. Kazimierza Szcześniaka.
3. Kompania stęszewsko-dopiewska wydzielona z oddziału podporucznika Andrzeja Kopy z Dopiewa w sile około 120 ludzi pod dowództwem ppor. Józefa Szyftera.
4. Kompania rakoniewicka w sile około 40 ludzi pod dowództwem kaprala Ludwika Żaka.

Zamiar dowódcy polegał na tym, aby wymaszerować grupą, licząca 380 powstańców,  w południe 10 stycznia 1919 roku. Główna oś marszu miała przebiegać po linii: Powodowo – Siedlec - Nieborza - Wojciechowo - Chobienice -Wielki Grójec - Nowa Wieś – Zbąszyń. Jedynie kompania wolsztyńska  pod dowództwem podporucznika Stanisław Tomiaka postanowiono wysłać dla ubezpieczenia lewego skrzydła i tyłów od strony Kopanicy. W południe 10 stycznia 1919 roku wszystkie oddziały powstańcze wyruszyły z Wolsztyna marszem ubezpieczonym w stronę Powodowa, na czele kompania wolsztyńska. Równocześnie wyruszył patrol w sile 8 ludzi i poruszał się torem kolejowym Wolsztyn – Kopanica. Na odkrytym wagonie wiózł  on 1 lekki karabin maszynowy.


Po krótkim odpoczynku na północny – zachód od Powodowa, kompania wolsztyńska maszerowała dalej szosą przez Żodyń w kierunku na Kopanicę, a reszta oddziałów w kierunku na Siedlec. Patrol poruszający się na torze kolejowym Wolsztyn – Kopanica dostał się w lesie na północ od Jaromierza do niewoli. Jednemu powstańcowi udało się  zbiec i zameldować, że Jaromierz jest zajęty przez Niemców. Z kolei maszerując przez Żodyń powstańcy dowiedzieli się, że nieprzyjaciel obsadził Kopanicę. Nie zatrzymując się w Żodyniu oddziały polskie pomaszerowały szosą, aż so wschodniego skraju lasu jaromierskiego, gdzie zajęły pozycje bojowe. Patrol, który został wysłany do Jaromierza stwierdził, że pluton piechoty nieprzyjaciela w sile 20 ludzi z 1 ckm obsadził domy przy północno – zachodnim skraju wsi.


Dowódca kompanii wolsztyńskiej – ppor. S. Tomiak - zdecydował się uderzyć jednym plutonem z północy na Niemców, a resztę kompanii pozostawić w odwodzie przy szosie w południowo – zachodniej części lasu. Podczas marszu przez las, Niemcy otworzyli silny ogień z czterech ciężkich karabinów maszynowych na szosę i las. Ogień ten kompania przetrwała w pozycji leżącej, bez odpowiadania ogniem i bez strat. Krótko potem ppor. Stanisław Tomiak otrzymał rozkaz od dowódcy odcinka, cofnięcia się do Żodynia.


Patrol oddziałów powstańczych, wysłany 10 stycznia 1919 roku z Chobienic w kierunku Kopanicy, uzyskał jeńca informacje, że miasto jest zajęte przez batalion piechoty i że dalsze posiłki nadchodzą z Celichowy, aby uderzyć na Wolsztyn i miasto Polakom odebrać.
Do rąk dowódcy odcinka ppor. Stanisława Siudy dostał się rozkaz sił niemieckich zajmujących Kopanicę, z którego wynikało, że:
1. Niemcy wiedzą dokładnie o zamiarze ataku Polaków na Zbąszyń,
2. Oddziały niemieckie wyruszą dnia 11 stycznia rano z Kopanicy na północ w kierunku na Wojciechowo, aby siłom polskim, mającym Zbąszyń zaatakować ze strony zachodniej, odciąć drogę odwrotu .
Nieprzyjaciel dysponował 4 lekkimi działami polowymi, które stacjonowały w Wielkiej Wsi.
Po uzyskaniu wiadomości, iż nieprzyjaciel zamierza odciąć im odwrót i przeszkodzić w uderzeniu na Zbąszyń od zachodu, ppor. S. Siudę odłożył ten atak na to miasto i zmienił kierunek marszu na Kopanicę.
Kompanie wielichowską skierowano natychmiast do Siedlca, a kompanię – stęszewsko-  dopiewską do Podborowca. Kompanie wolsztyńską i rakoniewicką ściągnięto do Żodynia.


Ponadto oddział ochotników w sile 40 ludzi, pochodzących z wiosek: Perzyny, Chobienice, Wojciechowo i Godziszewo zajął wieczorem 10 stycznia pozycje na skraju lasu, przy drodze Kopanica – Chobienice, 800 metrów na północ od Kopanicy. Oddział ten zameldował, że słychać duży ruch wozów w Kopanicy. Także około godziny 19.00 słychać było dzwonienia i zapowiadanie stróża nocnego, iż należy światło w domach pogasić i okiennice pozamykać, ponieważ sytuacja jest niepewna.


Ppor S. Siuda postanowił w nocy uderzyć na Kopanicę równocześnie ze strony północnej, wschodniej i południowej, a nieprzyjaciela odrzucić za rzekę Obrę. Wieczorem na spotkaniu dowódców oddziałów w Żodyniu wydał następujące rozkazy: Poszczególne kompanie wymaszerują z miejsca postoju tak wcześnie, aby 11 stycznia 1919 roku od godziny 3.00 zająć pozycje do boju i to:
a. Kompania wolsztyńska na przedmieściu z zadaniem zdobycia i obsadzenia dworca kolejowego,
b. Kompania stęszewsko- dopiewska – około 400 metrów przed północnym skrajem miasta, prawe skrzydło oparte o Obrę z zadaniem obsadzenia mostu przez rzeką Obrę na szosie Kopanica – Kargowa,
c. Kompania wielichowska, na lewo od kompanii – stęszewsko- dopiewskiej, 300 metrów przed wiatrakami aż do drogi Kopanica – Podborowiec, z zadaniem uderzenia na miasto wzdłuż drogi Chobienice – Kopanica – rynek. Do kompanii przydzielono oddział ochotników składający się z gospodarzy poszczególnych wsi,
d. Kompania rakoniewicka objęła Jaromierz ze strony południowej i miała uderzyć na Kopanicę od strony cmentarza znajdującego się na południowym skraju miasta.    
Szturm wszystkich oddziałów miał nastąpić równocześnie w chwili wystrzelania białej rakiety przez powstańców maszerujących drogą Podborowiec – Kopanica o godzinie 3.30.


Ponadto do każdej kompanii przydzielono jako przewodnika  - gospodarza z Żodynia, znającego doskonale teren. Podczas marszu na Kopanicę 10 stycznia 1919 roku wieczorem, podporucznik Stanisław Tomiak, dowódca kompanii wolsztyńskiej stwierdził, że nieprzyjaciel spodziewa się głównego ataku od strony Żodynia, wzdłuż szosy i toru kolejowego. Wskazywał na to ogień czterech ciężkich karabinów maszynowych skierowany na kompanię wolsztyńską podczas jej marszu na Kopamcę. Samego oddziału powstańczego Niemcy nie zauważyli. Widocznie silne ujadanie psów w Jaromierzu spowodowało oddanie salw z karabinów maszynowych przez nieprzyjaciela. Dokładnie stwierdzono, że jeden ckm Niemcy umieścili na wiatraku pomiędzy szosą a torem kolejowym Żodyń-Kopanica, kolejny na szczycie jednego z pierwszych zabudowań Kopanicy i następny na szocie przy samym wejściu do miasta.


Wobec takiej sytuacji podporucznik Stanisław Tomiak postanowił uderzyć na przedmieście ze strony północnej. Kompania wolsztyńską wymaszerowała z Zodynia 11 stycznia o godzinie l .00 i po uciążliwym marszu, osiągnięto pozycje szturmową o godzinie 3.00. Tam czekała na umówiony sygnał (biała rakieta) do godziny 6.00. Ponieważ godzina wyznaczona do szturmu już dawno minęła, a patrol wysłany w kierunku na Podborowiec własnych oddziałów nie spotkał, dowódca kompanii postanowił ruszyć do szturmu. W mieście panował spokój, nieprzyjaciel nie wystawił żadnych patroli. Kilka minut po godzinie 6.00 po stroniee niemieckiej, 200 metrów od stanowisk kompanii wolsztyńskiej, usłyszano okrzyk „hurra, hurra, hurra". Dowódca przekonany, że Niemcy napadli na patrol kompanii rakoniewickiej, posuwającej się na południc od toru kolejowego Żodyń -Kopanica, odruchowo podniósł się z okrzykiem „dalej na nich”. Poderwała się cała kompania. Niemcy, którzy widocznie z tej strony absolutnie nie spodziewali się ataku, bez strzału wszystko porzucili i cofali się w popłochu w kierunku miasta, pozostawiając na pozycji trzy ciężkie karabiny maszynowe, gotowe do strzału. Część Niemców, znajdujących się jeszcze w domach, próbowała uciekać przez okna. Opór stawiali jedynie Niemcy w jednym domu.. Trzy zdobyte ciężkie karabiny maszynowe skierowano na cofającego się nieprzyjaciela. Popłoch wśród żołnierzy niemieckich był ogromny, częściowo tylko ubrani uciekali w kierunku Kargowej. W ten sposób całe przedmieście i dworzec kolejowy obsadziła kompania wolsztyńska nie posuwając się dalej do miasta. Od dalszej akcji wstrzymała powstańców niewyjaśniona sytuacja pozostałych kompanii i głęboka ciemność. Część Niemców pochowała się gdzieś w ciemnościach i dopiero nad ranem wyciągano ich z  różnych kryjówek. Po zajęciu przedmieścia wysłano natychmiast patrol w sile około 30 powstańców do Jaromierza.

Powstańcy stwierdzili, że pluton nieprzyjacielski stacjonujący w tej miejscowości cofnął się w kierunku na Stary Jaromierz. Przy przechodzeniu przez Obrę wyrzucił on do wody jeden ciężki karabin maszynowy. Broń ciężką mieli Niemcy ustawioną jak poprzednio co wykazało rozpoznanie: 2 ckm-y przy wiatraku, jeden na szczycie budynku mieszkalnego . Z kole ten który dnia poprzedniego stał na szosie przy wejściu do miasta, mieli w jednym z domów mieszkalnych, rozmontowany; widocznie naprawiali go. Ponadto 2 ckm-y znajdowały się jeszcze w rezerwie w restauracji, gdzie było dowództwo kompanii. Po zdobyciu przedmieścia dowódca kompanii wolsztyńskiej wydał następujące rozkazy:
a. jeden pluton w sile około 30 powstańców odmaszeruje do Jaromierza z zadaniem prze-szukania i obsadzenia wioski, a zwłaszcza zajęcia mostu przez rzekę Obrę, na drodze Jaromierz – Marianowo,
b. jeden pluton w sile około 30 żołnierzy ( w obsadzie sekcje 2 ckm ) obsadzi linię 100 metrów na południe od wiatraka, pomiędzy szosą i torem kolejowym.
c. jeden pluton z około 30 ludźmi (w obsadzie sekcje 4 ckm ) w odwodzie w pierwszych trzech zabudowaniach miasta,
d. jeden pluton w sile około 20 powstańców miał przeszukiwać zabudowania, w celu od-nalezienia ukrytych Niemców.
W walkach o Kopanicę kompania wolsztyńska zdobyła 6 ckm, 30 karabinów ręcznych, 16000 sztuk amunicji w taśmach do ckm-ów, 4000 sztuk amunicji do karabinów ręcz¬nych, 40 kompletnych plecaków, duże zapasy prowiantu i wzięła 20 jeńców
W tym samym czasie kompania stęszewsko-dopiewska zajęła wyznaczone dla siebie stanowiska do ataku, a słysząc strzały na lewo od zajętych pozycji i widząc cofającego się nieprzyjaciela, uderzyła również do szturmu. Niestety nie zdołała ona jednak na czas zamknąć mostu przez Obrę w stronę Kargowej (również kolejowego) i większość Niemców zdołała wycofać się do Kargowej, a stamtąd do Celichowy. Z kolei kompania wielichowska zdążyła nadejść do miasta właśnie w chwili rozpoczęcia walk. Jej miejsce zajęła chwalebnie drużyna ochotników, składająca się z mieszkańców Chobienic, Perzyn, Wojciechowa i innych okolicznych miejscowości.


Na czas do cmentarza nie dotarła kompania rakoniewicka, gdyż zadanie miała zbyt trudne i brała udział w walkach w samym mieście. Niemcy, słysząc ogień karabinowy w Kopanicy i widząc cofającą się własna piechotę i artylerię, przygotowali się do odwrotu. Nie  zabrali jaszczy od dział , gdyż ludności polskiej udało się poprzecinać postronki i\ musieli pozostawić jaszcze na miejscu. Zdołali jednak zabrać działa.


Kopanicę obsadziły kompanie wolsztyńska i wielichowska, a inne kompanie wróciły do Wolsztyna. Kompania stęszewsko - dopiewska wróciła do Dopiewa. Po zdobyciu Kopanicy kompanie i ochotnicy z okolicznych wsi otrzymali pochwały od dowódcy odcinka. A w rozkazie dziennym Dowództwa Głównego w Poznaniu z 13 stycznia 1919 roku uznanie wojskowego kierownictwa  powstaniem. Atak wojsk powstańczych zaskoczył Niemców. Mimo zawziętego oporu nie zdołali oni powstrzymać natarcia powstańców i ponosząc duże straty wycofali się w kierunku Kargowy, gdyż powstańcom nie udało się odciąć im odwrotu. Zwycięstwo było całkowite. Niemcy pozostawili dużo broni i sprzętu co pozwoliło na dozbrojenie oddziałów powstańczych . Straty polskie zaś były bardzo małe: jeden powstaniec zmarł od odniesionych ran, a kilku było lekko rannych.


Po zakończeniu walk o Kopanicę, 11 stycznia 1919 roku linię frontu Grupy Zachodniej na odcinku Wolsztyna stanowiła rzeka Obra na zachód i południe od Wolsztyna, na północ jeziora: chobienickie, grójeckie, nowowiejskie i zbąszyńskie. Styczność z oddziałami nieprzyjacielskimi na była na ogół mała i Niemcy nie wykazywali większej inicjatywy w atakowaniu doskonałej linii obronnej Polaków. Dowództwo Główne ustaliło ostateczną granicę zasięgu działań powstańczych w kierunku zachodnim, na linii jezior zbąszyńskich i rzeki Obry.