Walki o Zbąszyń - 4/5 stycznia 1919 r.

 

(źródło opracowania:  Zdzisław Kościański, Walki o Zbąszyn 4/5 stycznia 1919 r.  (w:) Walki powstania wielkopolskiego 1918-1919. Pod redakcją B. Polaka i
M. Rezlera. Koszalin 2010, s. 149-153; Zdzisław Kościański , Walki o Zbąszyn 4/5 stycznia 1919 r. (w: Powiaty 2011, z dnia 15.12.2010, s.28)

Front zachodni powstania odgrywał ważną rolę w przebiegu powstania. Do końca grudnia 1918 roku powstańcom w zachodniej Wielkopolsce udało się zająć prawie bez walk tereny do linii prowadzącej od Lubasza po Wronki, Pniewy, Kwilcz, Lwówek,  Opalenica, Wielichowo do Przemętu. Walki na froncie zachodnim nasiliły się od 5 stycznia 1919 roku. Uwarunkowane to było tym, że na zapleczu Brandenburgii leżały silne uzupełnienia w postaci pełnowartościowych jednostek niemieckich, która zaciekle broniły się przed zepchnięciem w głąb swych pozycji.


W pierwszym rzędzie organizator powstania w zachodniej Wielkopolsce ppor. Kazimierz Zenkteler i dowódcy powstańców w zachodniej Wielkopolsce myśleli o zajęciu Wolsztyna i Zbąszynia - dwóch baz niemieckich, otoczonych polskimi wioskami. Większe oddziały niemieckie stacjonowały w Pile, Krzyżu, Międzychodzie, Skwierzynie, Trzcielu i Kargowej. Za linią tą Niemcy mogli swobodnie przegrupowywać swe siły do uderzeń na wybranych kierunkach. Natomiast na terenie nas powiatów grodziskiego, nowotomyskiego i babimojskiego działały słabe oddziały Grenzschutzu.


W ciągu pierwszych dni powstania, działania strony polskiej noszą znamiona działań nieskoordynowanych. Niemniej opanowanie Wolsztyna i Nowego Tomyśla jest tego zaprzeczeniem. Natomiast walki o Zbąszyń w tym czasie wskazują nie tylko na partyzancki charakter walk ale też o zrębach armii powstańczej, która się dopiero tworzyła. Jednoczesne uderzenie na Wolsztyn i Zbąszyń miało za zadanie zaskoczyć Niemców i udaremnić pomoc. Ponadto te dwa miasta stanowiły ważne węzły kolejowe na zachodzie Wielkopolski. Ich zajęcie pozwalało stworzyć naturalną linię obronną wzdłuż rzeki Obry i jezior zbąszyńskich.


W dniu 2 stycznia 1919 roku, na rozkaz Kazimierza Zenktelera, uformowane oddziały z Buku, Dopiewa, Konarzewa  i Stęszewa wyruszyły  do Opalenicy. Tu nastąpiło przegrupowanie wojsk. Części tych „oddziałów” ze swymi dowódcami udały się z przez Grodzisk, Rakoniewice do Wolsztyna, biorąc udział w zdobyciu tego miasta. Drugie „oddziały”: bukowskie, dopiewsko - konarzewski (na czele z Zygmuntem Plucińskim oraz Janem Marynowiczem), grodziski (kaprala Kowalki)  wraz z Edmundem Klemczakiem, dowódcą kompanii opalenickiej, miały ruszyć na Nowy Tomyśl. Były to grupy kilkunastoosobowe. Jedynie większe znaczenie bojowe posiadał, obok kompani opalenickiej, oddział bukowski.


Oddziały te skoncentrowały się w dniu 2 stycznia 1919 roku na stacji kolejowej w Opalenicy. Około północy podstawiony został pociąg towarowy i w wagonach zajęli miejsca powstańcy. Zamknięto drzwi. Pociąg, sygnalizowany jako towarowy, wyjechał w kierunku Nowego Tomyśla.  Następnie opanowano stację w Sątopach, obezwładniając zawiadowcę Niemca. Tam też powstańcy podzielili się na dwa oddziały. Jeden ruszył dalej pociągiem na stację kolejową w Nowym Tomyślu, a drugi - dowodzony przez E. Klemczaka, pomaszerował polną drogą w tym samym kierunku. Po godzinie pieszy oddział wkroczył do miasta i zajął pruską Komendę Uzupełnień. Załoga, składająca się z kilkunastu żołnierzy, została rozbrojona i zwolniona do domów. Rozbrojono oficera kwaterującego w hotelu „Hirt”.  Zajęto też landraturę, ratusz, komisariat obwodowy i pocztę.  Drugi oddział, składający się z drużyn kompanii bukowskiej i opalenickiej, ruszył z Sątop pociągiem, i rankiem 3 stycznia 1919 r.  zajął stację kolejową.


Nieco później do miasta przybył oddział lwówecki. Aresztowany został landrat dr Rissman - znany hakatysta, komisarz obwodowy Hofmann oraz oficer Boehlke, który od dwóch tygodni przebywał w Nowym Tomyślu, wezwany przez landrata, i organizował tu oddział Grenzschutzu. Opanowanie Nowego Tomyśla i jego stacji kolejowej zamknęło Niemcom jedną z głównych dróg kolejowych do Poznania. Dało też punkt oparcia do działań pod Zbąszyniem. Powiat nowotomyski oczyszczony został także z administracji pruskiej, dodajmy  na dwa dni przed bezprawną decyzją niemieckiej Rady Ludowej w Międzyrzeczu,


Nowy Tomyśl został zajęty bez walki, dzięki sprawnie przeprowadzonej akcji samego Klemczaka, który okazał się w tym momencie świetnym partyzantem. O zajęciu miasta zameldowano por. Kazimierzowi Zenktelerowi, który objął dowództwo nad oddziałami na odcinku zbąszyńskim i lwóweckim. W mieście przystąpiono do formowania kompanii nowotomyskiej, która z uwagi na bliskość walk  i potrzebę zabezpieczenia zniemczonego zaplecza frontu użyta została do służby patrolowej w okolicy.


W dniu 3 stycznia 1919 roku w pobliżu Nowego Tomyśla wylądo¬wał samolot który przywiózł broń dla okolicznych kolonistów niemieckich. Jego obsługa została przez powstańców aresztowana i odstawiona do Poznania. Poprzedniego dnia  na polach majętności Rudniki wylądował samolot (dwupłatowiec ) z dwoma oficerami, którzy zostali aresztowani i odstawieni do Opalenicy. Natomiast samolot kilka dni później został rozebrany i przewieziony do Poznania.


Opaleniczanie wraz z ochotnikami z zewnątrz   po opanowaniu Nowego Tomyśla przystąpili do wykonania pozostałego zadania, tj. do ubezpieczenia miasta od strony Zbąszynia. Do wielkich osiągnięć Powstania Wielkopolskiego zaliczyć naeży opanowanie Nowego Tomyśla. Miasta, położone dalej na zachód, można było zdobyć już tylko w walce orężnej z uwagi na znaczne ich zniemczenie. Uderzenia zbrojne na zachodzie Wielkopolski prowadzono w kilku kierunkach. Od strony Wronek akcja zbrojna szła w kierunku na Krzyż. Niestety zatrzymała się po zajęciu miejscowości Miały, położonej 20 km od Wronek, a 15 km przed Krzyżem. Oddziały powstańcze z trudem zdobyły Sieraków. Dalsze operacje skierowane na Międzychód i Trzciel nie przyniosły powodzenia. Jeszcze 3 stycznia 1919 r. zajęto wieś Chrośnicę wraz ze stacją kolejową. W ten sposób obok zabezpieczenia miasta przygotowano podstawę wyjściową do działań w kierunku zachodnim.


W pierwszych dniach stycznia w okolicach Zbąszynia, w wioskach skrzyknęły się grupy powstańców .  Wieczorem około godziny 20.00 4 stycznia 1919 roku do Chrośnicy przybył Edmund Klemczak, dr Kazimierz Bross i Stanisław Schulz z 200 powstańcami. Część dotarła do stacji kolejowej pociągiem, a część wozami drabiniastymi, na których znajdowały się też dwa karabiny maszynowe. Dołączył do nich oddział chrośnicki. Klemczak zdecydował się zaatakować Zbąszyń,. Zamierzano zdobyć dworzec zbąszyński od strony Nądni. Trasa uderzenia miała prowadzić z Chrośnicy przez Leśne Domki, Przyprostynię, Perzyny, Nową Wieś i Nądnię”. Oddział opalenicki przez Leśne Domki dotarł do Przyprostyni, gdzie zerwano połączenia telefoniczne, podobnie jak w Perzynach, w majątku Klitzinga i w Nowej Wsi. Do idących od godziny 20.00 do ataku na Zbąszyń powstańców przyłączyły się grupy miejscowych ochotników, a w Przyprostyni miał dołączyć do niego oddział z  Chobienic(32 osobowy oddział). Część powstańców nie posiadała broni, m.in. robotnicy rolni z obu Grójców oraz z Chobienic.  Kilkunastoosobowa drużyna grójecka czele z Antonim Napierałą, uzbrojona w żerdzie, wcielona do oddziału przyprostyńskiego również uczestniczyła w tych walkach.


Po dotarciu do Nądni oddział podzielony został na trzy grupy: jedna posuwała się szosą, druga torami, trzecia w kierunku na krochmalnie. Niemcy w Zbąszyniu posiadali siły około dwóch kompanii, w liczbie około dwustu ludzi.  Byli oni ochotnikami z 8 i 12 pułków grenadierów brandenburskich. Dysponowali dwoma działami oraz kilkoma karabinami maszynowymi, którymi obsadzono dworzec i mosty kolejowe.


Pod dowództwem Klemczaka kompania opalenicka, oddziały: bukowski, grodziski, dopiewski  z ochotnikami z Bukowca i Chobienic podjęli pierwszy atak na zbąszyński dworzec od strony południowo-zachodniej około godziny 3.00 nad ranem 5 stycznia 1919 roku. W momencie ataku zasadniczych sił od strony Nądni  miał nastąpić pozorowany atak niewielkich sił pod dowództwem Ludwika Baranieckiego od strony Nowego Dworu w kierunku na rozwidlenie kolejowego toru poznańskiego z międzychodzkim.   Siły powstańcze liczyły około 200 powstańców i dwa ciężkie karabiny maszynowe. Dowódca ataku na Zbaszyń - Klemczak planował zaskoczyć znienacka załogę w Zbąszyniu i zaatakować Zbąszyń od północy i zająć w pierwszej linii dworzec i mączkarnię.


Plan Klemczaka udał się. Około 4-tej nad ranem uderzyła kompania w 3 kolumnach na stację kolejową i mączkarnię. Zaskoczeni Niemcy nie mogli odeprzeć pierwszego ataku. Powstańcy zajęli większą część zabudowań dworcowych oraz częściowo gmach dworca. Zacięta walka toczyła się m.in. wewnątrz poczekalni dworcowej. Powstańcy nieutrzymali się tam i wycofali się między wagony. Ponowny atak do przodu został przez Niemców ponownie zatrzymany.


Nie udało się zdobyć także mączkarni. Kiedy zaczęło widnieć, Niemcy zorientowali się i doprowadzili swoje rezerwy wyposażone w miotacze min, artylerię i ogromną ilość lekkich karabinów maszynowych i ciężkich karabinów maszynowych. Pod naporem ogromnej przewagi powstańcy musieli się z zajętych pozycji wycofać. Odwrót nastąpił tą samą drogą jak podmarsz. Straty powstańców pomimo tak zaciętego boju wynosiły 3 zabitych oraz 17 rannych. Zdobyto 1 ciężki karabin maszynowy i kilka karabinów ręcznych z amunicją.


Edmund Klemczak uzasadnił potrzebę odwrotu nie tylko przewagą niemiecką, brakiem amunicji, ale także zagrożeniem ludności polskiej znajdującej się w poczekalni dworcowej. Oddziały powstańcze głównie przez Nową Wieś - Grójec - Zakrzewo wycofały się do Chrośnicy. Kilkugodzinna zażarta walka okazała się bezskuteczna. Skoncentrowane przeważające siły niemieckie 8. i 12. pułku grenadierów brandenburskich oraz baterii 18. pułku artylerii lekkiej zmusiły powstańców do odwrotu.


W dniu 5 stycznia przybyła do Nowego Tomyśla delegacja zbąszyńskich Niemców, w celu zawarcia zawieszenia broni. Jednakże już w przeddzień tej misji Niemcy rozpoczęli skryte przygotowania do zajęcia Łomnicy. Akcja ta została wyśledzona w porę przez Polaków i do tej miejscowości skierowano pomoc z Lwówka w postaci 75 powstańców pod dowództwem podoficera Walentego Jachmanna z Pniew. Ośrodek lwówecki prośby o dostarczenie broni dla ochotników z Łomnicy nie mógł spełnić, gdyż sam odczuwał jej brak.

W dniu 5 stycznia 1919 roku oddział bukowski stoczył potyczkę  z  oddziałami Grenzschutzu na przedmieściu Zbąszyń – Nowy Dwór. Odziałem powstańczym w sile około 15 ludzi  dowodził kapral Stanisław Szulc, który podczas tegoż ataku został ranny. Pewni siebie Niemcy 6 stycznia rozpoczęli ostrzał artyleryjski Nowego Dworu. Część powstańców powróciła z frontu do swoich miejsc zamieszkania inni prowadzili  patrole we wsiach zamieszkałych przez ludność pochodzenia niemieckiego. W dniu 6 stycznia 1919 roku kompania opalenicka powróciła koleją z Chrośnicy do Opalenicy. Na froncie zbąszyńskim pozostały tylko niewielkie patrole. Pierwsza próba opanowania Zbąszynia zakończyła się niepowodzeniem dla powstańców na skutek przewagi niemieckiej. Zdecydował brak dostatecznej ilości polskich oddziałów, gdyż główne siły były skoncentrowane pod Wolsztynem. Wyróżniał się wielkością i sprawnością zdecydowanie oddział opalenicki pod dowództwem podoficera – kpr. Edmunda Klemczaka.  Słabą stroną oddziałów atakujących Zbąszyń było słabe wyposażenie w broń i amunicję strzelecką.  Na krótko zdołano opanować dworzec kolejowy (oprócz piętra budynku poczekalni dworcowej ), ale nie zdołano go utrzymać. Udział licznych ochotników z różnych miejscowości zachodniej Wielkopolski świadczy o dużej aktywności  i zaangażowaniu Wielkopolan. lki o Zbąszyń - 4/5 stycznia 1919 r.